W kuluarach kultury

W sobotę, 16 października w Forum Inicjatyw Twórczych w Parzęczewie odbyła się I Wojewódzka Konferencja Animatorów Kultury. Impreza została dofinansowywana przez Łódzki Dom Kultury w ramach projektu ?Kalendarz Imprez?, którego celem jest promocja przedsięwzięć kulturalnych regionu łódzkiego i integracja środowiska animatorów kultury naszego województwa.

Od początku września na adres mailowy Forum napływały zgłoszenia instytucji kultury, które zdecydowały się zaprezentować podczas październikowego spotkania jedną, najbardziej reprezentatywną dla swojej działalności imprezę cykliczną.  Do Parzęczewa zjechali goście z Dalikowa, Kobiel Wielkich, Łęczycy, Łodzi, Ozorkowa i Sieradza.

Byli wśród nich przedstawiciele ośrodków kultury i bibliotek. Rafał Gawin z Domu Literatury w Łodzi opowiedział o festiwalu ?Puls Literatury?. W imieniu Forum wystąpiła jego dyrektor, Renata Nolbrzak, prezentując konkurs poetycki ?Czarno na Białym?. Wśród omówionych imprez przeważały konkursy literackie, w tym, jeden z nielicznych w Polsce ? prozatorki, organizowany przez Gminny Ośrodek Kultury i Sportu w Kobielach Wielkich, Ogólnopolski Konkurs Literacki ?O Pióro Reymonta?. Niecodzienną formę promocji czytelnictwa zaprezentowała Beata Olejniczak, dyrektor Gminnej Biblioteki w Dalikowie, od lat biorącej udział w ogólnopolskiej akcji ?Odjazdowy bibliotekarz?, w ramach której organizowane są wspólne rajdy rowerowe pracowników i czytelników bibliotek. O roli i sposobie funkcjonowania bibliotek we współczesnym obiegu kulturalnym, rozmawiałem z Danutą Trzcińską, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ozorkowie, która na konferencji omówiła Wojewódzki Konkurs Poetycki  im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego:

D.T.: Biblioteka jest taką szczególną instytucją kultury, która w obecnym świecie zyskała inne zadania, niż te które tradycyjnie jej przypisujemy. Jest to najstarsza instytucja kultury istniejąca w cywilizowanym świecie i zwykle jest kojarzona z książnicą. Natomiast teraz podejmujemy wszelkie działania, odpowiadając na potrzeby społeczne. Poza wypożyczaniem książek, organizujemy szereg wydarzeń kulturalnych. Często spotykamy się z komentarzami, że dzieci nie chcą pisać wierszy. To nieprawda, bo z roku na rok mamy nowe zgłoszenia. Są to czasem wiersze niesamowite. Czytając je, często aż nie chce się wierzyć, że to piszą tak młodzi ludzie. Przekazują w tych wierszach silne emocje, rozterki wewnętrzne. Widać stąd, że młodzież nie jest tak płytka, jak zwykło się uważać, że nie interesują jej wyłącznie dyskoteki i gry komputerowe. Ci młodzi ludzie przeżywają złożone rozterki wewnętrzne, z którymi często nie mają się do kogo zwrócić. Pisanie wierszy staje się dla nich sposobem, żeby ten ciężar wyrzucić z siebie, przelać swoje emocje na papier i poczuć się lżej.

P.S.: Co pani sądzi o użyteczności spotkań takich jak to, które odbywa się dzisiaj w Parzęczewie?

D.T.: Uważam, że nigdy za dużo spotkań i rozmów z ludźmi. Przypadki rządzą światem i czasem jest tak, że dzięki takim spotkaniom rodzą się nowe inicjatywy i pomysły. Myślę, że może to być bardzo twórcze.
Spotkanie przebiegało w przyjemnej atmosferze, doskonale łączącej rzetelność i profesjonalizm prelegentów z niefrasobliwą, kuluarową atmosferą okrągłych, kawiarnianych stolików, przy których siedzieliśmy. Podczas przerwy dyskutowaliśmy nad filiżankami parującej herbaty i kawy, a potem zagryzaliśmy słowa wyjątkowo smacznym obiadem. W tym, szczególnie sprzyjającym swobodnej wymianie myśli, czasie udało mi się porozmawiać z Rafałem Gawinem z łódzkiego Domu Literatury.

P.S.: Większość instytucji, które wystąpiły na dzisiejszej konferencji, to placówki z małych miast i wsi. Co Pan sądzi o roli tego rodzaju niewielkich ośrodków w całokształcie dzisiejszego życia kulturalnego?

R.G.: Sytuacja jest ciekawa, ponieważ takie instytucje silniej aktywują lokalne społeczności niż instytucje w dużych miastach. Jeśli chodzi choćby o frekwencję na różnego rodzaju wydarzeniach: w Łodzi, żeby mieć to sto osób musimy zaprosić ?nazwiska?. W takich miejscach [w małych ośrodkach ? przyp. red.], nawet nie chodzi o to, że tych imprez jest mniej, bo akurat w Parzęczewie jest dużo podobnych imprez, ale wystarczy zorganizować wydarzenie. Można zaprosić również lokalnych twórców, mniej znanych, a publiczność się znajdzie. Takie instytucje działają bezpośrednio z ludźmi, wszyscy się znają. Może ludzie czują też z takim miejscem silniejszą więź i po prostu chętniej przychodzą. W dużym mieście, tak jak to jest na przykład w Łodzi, trzeba jednak walczyć o każdego widza.

P.S.: Co pan, jako osoba szczególnie związana z wydarzeniami o charakterze literackim, sądzi o tak dużym udziale konkursów poetyckich w sumie zaprezentowanych dzisiaj wydarzeń?

R.G.: Bardzo dobrze, że jest to bogata oferta, bo jak jest zapotrzebowanie, to ta oferta po prostu występuje. A są to konkursy bardzo różne, na bardzo różnym poziomie, bardzo różnie rozreklamowane, czasami też są takie konkursy, no niemal, że cichociemne, na które przychodzi piętnaście, dwadzieścia prac. Czasem są to konkursy, na które rzeczywiście przychodzi pięćset prac. Niektórzy szukają na nich potwierdzenia jakości tego, co piszą, niektórzy traktują te konkursy czysto zarobkowo, inni chcą po prostu pojeździć, pozwiedzać, ponieważ w przypadku Parzęczewa czy innych konkursów, które współorganizujemy, wizyta uczestników wiąże się z jakąś dodatkową aktywnością, z informacjami o mieście, regionie. Jeżeli chodzi o konkursy literackie, można je oceniać pod względem poziomu, jurorów, pod względem tego jak są odbierane i jak są reklamowane, ale tak naprawdę od nich zaczyna się aktywizacja ludzi, w tym przypadku ? piszących. Od takich konkursów w małych miejscowościach zaczynają się różnego rodzaju kariery literackie.

P.S.: Jak pan ocenia realne znaczenie i sens organizowania wydarzeń w rodzaju I Wojewódzkiej Konferencji Animatorów Kultury?

R.G.: Ja sam, jako osoba, która współpracuje z różnymi instytucjami kultury, obserwuję co się dzieje. Po prostu dowiaduję się o kolejnych inicjatywach. Przede wszystkim, co dla mnie jest najważniejsze, [podczas tego rodzaju spotkań ? przyp. red.] można poznać ludzi, nawiązać kontakty, potem wymienić doświadczenia, podjąć współpracę i działać dalej, jeżeli oczywiście się chce, ale po takich wydarzeniach jak ta konferencja, widzę że jest cały czas spora grupa ludzi, którym się chce.

Po zamknięciu części poświęconej na prezentacje, wysłuchaliśmy ostatniego, ujętego w osobny panel wystąpienia, które w imieniu, sąsiadującego z Forum, Stowarzyszenia ?Prym? przygotowała Renata Jesionowska-Zawadzka. Prelekcja pod tytułem Przedsięwzięcia kulturalne realizowane za pośrednictwem Lokalnej Grupy Działanie ?PRYM? dała nam możliwość spojrzenia na kwestię organizacji imprez cyklicznych od strony ich finansowania i naświetliła możliwości, jakie daje obecnie publicznym instytucjom kultury współpraca z organizacjami ?trzeciego sektora?.
Na zakończenie spotkania zagrał zespół ?Błogostan?. Mimo zmienionego składu grupa wypadła bardzo dobrze. Znakomici zarówno w duecie, jak i solo wokaliści: Anna Szoszkiewicz i Janusz Chałas  w brawurowych interpretacjach piosenek poetyckich o szerokiej gamie odcieni liryzmu udowodnili trafność swojej nazwy. Choć razi mnie uzurpowanie sobie prawa do mówienia o uczuciach innych, w tym przypadku mam ochotę zaryzykować. Może dlatego, że stawka jest wysoka, a prawdopodobieństwo pomyłki niewielkie. To tu, to tam na widowni dał się bowiem w czasie koncertu  widzieć uśmiech przyjemnej kontemplacji lub nieznaczny ruch ramion, wprawionych w kołysanie rytmem muzyki. Wyglądało na to, że wraz z kolejnymi piosenkami zrzucamy stopniowo ciężar konwenansu, o którym przecież wiadomo, że choć potrafi być nie tylko użyteczny, ale nawet przewrotnie miły, wymaga czasami odłożenia na bok.
A oto jak już po zakończeniu konferencji podsumowała ją dyrektor Forum Inicjatyw Twórczych, Renata Nolbrzak:

Z zainteresowaniem i przyjemnością słuchałam wystąpień moich koleżanek i kolegów, ale bardzo się też cieszę z naszych kuluarowych rozmów. To po prostu miłe spotkanie, które sprzyja nawiązywaniu albo zacieśnianiu współpracy. Z niektórymi prelegentami znamy się, podejmowaliśmy wcześniej jakieś wspólne działania, z niektórymi natomiast spotykamy się po raz pierwszy, jak na przykład z panią Ewą Trzonkowską z Kobiel Wielkich, z którą wstępnie umówiłyśmy się już na naszą wizytę w Kobielach z zespołem Błogostan.  Cieszę się także, że na zaproszenie odpowiedzieli niektórzy nasi mieszkańcy, zainteresowani tym, co się dzieje w regionie. Coraz większa mobilność ludności powoduje większe możliwości korzystania nie tylko z oferty lokalnej, ale i poza miejscem zamieszkania. Ze wszech miar więc konferencja spełniła swoje zadanie ? stała się zarówno forum wymiany doświadczeń animatorów kultury, jak i nośnikiem informacji na temat wydarzeń kulturalnych w okolicy. Dodając do nazwy Wojewódzka Konferencja Kultury liczebnik porządkowy ?Pierwsza?, chcieliśmy stworzyć przestrzeń dla organizacji podobnych wydarzeń w kolejnych latach. Teraz wiemy, że jest to potrzebne i planujemy to robić, choć nie ukrywam, że będziemy także wypatrywać sygnałów zwrotnych i chętnie potraktowalibyśmy dzisiejszy dzień jako inicjatywę, którą podejmą inne instytucje. Na odpowiedź – czy ten długofalowy efekt zostanie osiągnięty, będziemy musieli poczekać. Niezależnie od tego jak to odpowiedź będzie brzmiała,  zawsze z przyjemnością stajemy się forum dla twórczych inicjatyw.

Piotr Sankowski

 

Back to top