Skip to contentSkip to main navigation Skip to footer

„Wyciszenie…” – wywiad z Irkiem Wojtczakiem

Wyciszenie …

Świat się zatrzymał. Co to oznacza, czego nas uczy, jakie możemy z tej sytuacji wyciągnąć wnioski i jak dodać sobie i innym otuchy, by przetrwać czas pandemii? Czy ta sytuacja da nam szansę, by zbudować nowy lepszy świat? I czy do budowania tego lepszego jutra przyda nam się ogólnoludzka życzliwość, artystyczne piękno i otaczająca nas muzyka?

O tym i o innych aspektach artystycznego życia rozmawiam z Irkiem Wojtczakiem – wykładowcą akademickim, saksofonistą, twórcą nieprzewidywalnym, wymykającym się jednoznacznym definicjom muzyki. Od lat jest animatorem polskiej muzyki ludowej. Znakomicie wpisał się w polską scenę muzyczną gdzie jako saksofonista nagrał ponad czterdzieści albumów.

 

 

Jak ten czas powszechnej kwarantanny wpływa na Twoją twórczość?

Obecna sytuacja, poprzez życie w kwarantannie, wystawia nas na próbę w której każdy musi zmierzyć się z sobą samym. To czas refleksji, okres zmian świadomościowych, tych niezwykle nam potrzebnych w szaleństwie współczesności. Wszystkie zagrożenia świata, które nieustannie nas dotyczą, równocześnie rodzą przeciwwagę, która balansuje nasz ogólny stan wyobrażeń i dzięki temu możemy zaobserwować pozytywne wartości w całym tym chaosie zdarzeń. To właśnie balans i opanowanie stają się napędem, siłą sprawczą mojej twórczości. Korzystam ze spacerów, słucham i obserwuję matkę naturę, która nigdy mnie nie zawodzi w swoim nieopisanym pięknie. 

Czy myślisz, że dzięki tej sytuacji świat zmieni się na lepsze?

Wierzę w to mocno. Wiem, że to się cały czas dzieje, a początek tego odnaleźć możemy zaczynając od głębokiego wglądu w samego siebie. To tam znajduje się odpowiedź na nurtujące nas pytania i tam  odnaleźć możemy boską cząstkę wszechświata. Wirusy były i będą, a my musimy to zaakceptować. Myślę, że ta sytuacja jest dla nas pewnego rodzaju hamulcem bezpieczeństwa, zatrzymania się w świecie gdzie od dłuższego czasu jest za dużo, za szybko i za głośno. Kryzys ten poważnie wpłynie na zmianę naszego postrzegania siebie samych w świecie, który jak nam się wydaje należy tylko do nas. Zmieniając na lepsze nas samych, zamieniamy w dobro wszystko co nas otacza.

Czy takie „przerwy – pauzy” są w życiu potrzebne?

Przerwa która izoluje mnie od hałasu i spotykania się z ludźmi nie buduje we mnie traumatycznego przeżycia. Pozwolić sobie na ciszę, w dzisiejszym świecie rozproszenia i hałasu, jest zadaniem nie łatwym. Tak jak powietrza, potrzebujemy ciszy i odpoczynku, a ten właśnie nam się nadarzył. Wiem, że zbyt duża przerwa zagraża obecnej sytuacji na rynku pracy i jest to smutne. Osobiście wykorzystuję chwilę obecną do pracy nad sobą i nad moją muzyką. Widzę jak czas wolny może okazać się twórczy i kreatywny. Jest dużo do zrobienia, więc uważnie kontroluję potrzebne mi pauzy i z nimi współpracuje.

A sztuka, jaka powinna być teraz jej rola, czy artyści mogą dodać innym otuchy, bądź przekazać coś istotnego?

Nie wiem jaka powinna być sztuka teraz. Od wieków była odzwierciedleniem rzeczywistości. Wolni w swej pracy, współcześni artyści z pewnością pracują tak nad teraźniejszością, jak i nad przyszłością. Muzyka jest nie tylko usłyszanym dźwiękiem, stanowi rodzaj komunikacji, a także informacji. Jeżeli tylko twórczość nie idzie fałszywym torem, my artyści możemy się udoskonalać, a tym samym polepszać kondycję każdego odbiorcy. Tak zachwyt, jak i wstrząs są niezbędne do zaistnienia dzieła sztuki. Więc nie tylko piękno, ale i brzydota potrzebne są dla zachowania równowagi we wszechświecie. Artyści mają przyciągać publiczność, a ta powinna się na nich otwierać i starać się swoim zrozumieniem inspirować ich do dalszych poczynań. Ta współpraca, ten odwieczny ruch powinien prowadzić nas wszystkich tam, gdzie doskonałość – do centrum, a nie ku peryferiom.

Co na co dzień inspiruje Cię w Twojej pracy twórczej?

Myślę że przy pewnej uważności i wrażliwości, inspiracją może być cokolwiek. Obserwacja ludzi, ich myśli, przyrody, najmniejszego poruszenia materii, może stać się źródłem do napisania muzyki, namalowania obrazu, czy wybudowania interesującego obiektu. Wystarczy, że koncentruję się i skupiam na chwili obecnej, tu i teraz. Nie przewiduję zbyt wiele, gdyż mój wewnętrzny spokój jest  wystarczającym warunkiem do pracy twórczej. Wierzę, że każdy z nas jest w jakimś stopniu twórczym człowiekiem i nosi w sobie artystę. Uwalniając się od myślenia o rzeczach doczesnych, stwarzamy sobie przestrzeń do wykreowania swojego osobistego, jednostkowego świata. To w tym właśnie świecie do głosu dochodzi twórczość każdego z nas. Wielką inspiracją z pewnością jest moja wspaniała żona Lena. Dobrze mieć w pobliżu swojego anioła, który potrafi nie tylko wesprzeć, ale i spojrzeć na rzeczy z innej strony. 

Tworzysz od lat. Czy dziś, pomijając tą wyjątkową sytuację w jakiej się znajdujemy, łatwiej Ci jest wyrazić siebie niż na początku Twojej pracy? Co zmieniło się w Tobie przez ten czas?

Czas to wielki nauczyciel, jeżeli tylko dobrze go wykorzystamy. Wyrażanie siebie jest procesem, który nie istnieje bez czasu, a ten, jak wiadomo przynosi dojrzewanie i jednocześnie umiejętność wyartykułowania swoich poglądów i siebie, również w sztuce. Od Irka biegającego w krótkich spodenkach po Parzęczewie, do Irka buszującego po Sopocie i świecie nie zmieniło się wiele. To tylko 40 lat różnicy pomiędzy tam, a tu. Nieduży odstęp czasu, biorąc pod uwagę wszechświat i jego nieskończoność. W tym kontekście niewiele się zmieniło, ale w mentalności i osobistym życiu duchowym nastąpiło przejście do innego uniwersum. Tutaj zdecydowanie dokonały się twórcze zmiany.

Mieszkasz w Sopocie od wielu lat – tam żyjesz i tworzysz swoją muzykę, ale Twoje korzenie są tutaj, w Parzęczewie. Utożsamiasz się z tym? Czy jesteś lokalnym patriotą i czy ma to wpływ na twoją twórczość?

Nie muszę się utożsamiać z miejscem, które i tak do końca będzie towarzyszyć mi na tej planecie. To jest jak korzeń drzewa, który mocno trzyma je przy ziemi, a tym samym pomaga rosnąć w górę. „Paryż” to część mojej historii, całe moje dzieciństwo, nauczyciele, koledzy i koleżanki. Moi rodzice, starszy brat, nadal mieszkają w Parzęczewie. Zawsze dobrze odwiedzić ich i przy okazji spróbować cudownych smaków kuchni mamy. Cała moja przygoda muzyczna zaczęła się właśnie w Parzęczewie. To tutaj wraz z Michałem Janeckim, Wojtkiem Woźniakiem, Jurkiem Seweryńskim i Ryszardem Nowakowskim miałem przyjemność muzykować w moim pierwszym zespole życia. To tutaj słuchałem braci Ziółkowskich, naszej rdzennej kapeli ludowej i to tutaj wysłuchiwałem pierwszych melodii, które stały się moją inspiracją do artystycznych poszukiwań w muzyce w ogóle. Dzięki wieloletniej, owocnej współpracy z Urzędem Gminy w Parzęczewie oraz poparciu wójta gminy Ryszarda Nowakowskiego, zrealizowaliśmy kilka fantastycznych projektów artystycznych. To wszystko wpłynęło na moje muzyczne dokonania  i za to, z głębi serca jestem i będę wdzięczny.

Wiele lokalnych, ludowych elementów znalazło się też w twojej rozprawie doktorskiej, prawda?

Tak, to prawda. Moją pracę doktorską pisałem w oparciu o muzykę regionu łęczyckiego, do którego należą również lokalni muzycy z Parzęczewa. Większość melodii otrzymałem od wspaniałego skrzypka, Tadeusza Kubiaka. W rozprawie tej pokazałem wachlarz możliwości łączenia muzyki ludowej naszego okręgu z improwizacją współczesnego jazzu. Przypomnę, że początkiem realizacji tego działania była płyta „Region Łódź”, muzyka nagrana dzięki wsparciu Gminy Parzęczew, Forum Inicjatyw Twórczych oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W związku z tym,  projekt „Folklor łęczycki dla współczesnego odbiorcy”, doczekał się swojej kontynuacji.

Nie byłem w stanie tego przewidzieć, ale tak się stało. Duże zaangażowanie w realizację tego przedsięwzięcia takich osób jak Ryszard Nowakowski czy Renata Nolbrzak, pomogło bardzo w doprowadzeniu tej inicjatywy do końca.

Wiem, że miałeś okazję zapoznać się z wydaną niedawno monografią Parzęczewa. Jakie są Twoje odczucia i pierwsze wrażenia jako rodzimego mieszkańca Parzęczewa?

Pięknie wydana lektura, gdzie na solidnym papierze znalazło się 500 lat historii naszego Parzęczewa. Jestem w trakcie czytania tej pozycji i z pewnością mogę polecić ją wszystkim mieszkańcom gminy i nie tylko. Gratulacje!

Przygotowujemy się do obchodów 600-lecia nadania praw miejskich Parzęczewowi. Czy myślisz, że może to być dla Ciebie powód do nowych inspiracji muzycznych?

Jeżeli będę mógł się temu jubileuszowi w jakimś stopniu przysłużyć, jestem otwarty na wszelkie sugestie ze strony Parzęczewa. Inspiracje muzyczne krążą wokoło i nigdy ich nie brakuje. Myślę, że nie zabraknie ich w obliczu tak okrągłej daty obchodów jaką jest 600 – lecie nadania praw miejskich Parzęczewowi. Oby tylko czas na to pozwolił.

Czego, jako artyście, oprócz oczywiście zdrowia, można Ci życzyć na najbliższe miesiące?

Zdrowia 🙂 🙂 🙂

Tego życzę również wszystkim mieszkańcom Gminy Parzęczew.

 

Marta Gmerek

Back to top